Polska poza Polską. Artyści emigracyjni i ZASP za Granicą.

Zanim zaczęliśmy mówić o promocji Polski, polscy artyści przez dziesięciolecia budowali jej obecność za granicą

Jak chcemy przedstawiać światu Polskę?

To pytanie powraca dziś przy rozmowach o wizerunku naszego kraju, promocji polskiej kultury, dyplomacji kulturalnej i sposobach prezentowania polskiego dziedzictwa za granicą. Zastanawiamy się, jak zachęcać świat do poznawania Polski, co chcemy o niej opowiadać i z czego możemy być naprawdę dumni.

Tymczasem wystarczy przyjrzeć się bliżej własnej historii, aby zobaczyć, że wiele odpowiedzi już w niej znajdziemy.

Jednym z najbardziej niezwykłych, a zarazem najmniej obecnych w powszechnej świadomości rozdziałów jest historia polskich artystów, którzy po 1939 roku pozostali poza krajem.

Ich działalność nie ograniczała się do podtrzymywania polskiego życia kulturalnego w środowiskach emigracyjnych. Przez dziesięciolecia tworzyli teatry, kabarety, zespoły artystyczne, organizowali przedstawienia i koncerty, kształcili kolejne pokolenia. W ten sposób polska kultura nie tylko przetrwała poza granicami kraju. Stała się jednym z najbardziej widocznych sposobów obecności Polski w świecie.

Szczególne miejsce w tej historii zajmuje Związek Artystów Scen Polskich za Granicą.


ZASP za Granicą – polski teatr poza krajem

Związek Artystów Scen Polskich za Granicą powstał w 1942 roku w Londynie i przez kolejne dekady odgrywał wyjątkową rolę w życiu polskiej emigracji. Nie był jedynie organizacją zawodową skupiającą aktorów i ludzi sceny. Stał się ważnym centrum polskiego życia teatralnego na emigracji i przestrzenią, w której mogła zostać zachowana ciągłość przedwojennej tradycji teatralnej.

W latach 40.–70. i kolejnych dekadach skupiał 342 artystów.

Wśród nich znajdowali się ludzie należący przed wojną do najważniejszych środowisk polskiego teatru, kabaretu i rewiowej sceny. Byli artyści związani z Qui Pro Quo, Perskim Okiem, Morskim Okiem, Bandą czy Cyrulikiem Warszawskim, członkowie zespołu Wesołej Lwowskiej Fali, a także aktorzy scen dramatycznych, absolwenci Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej i wychowankowie Leona Schillera, Aleksandra Zelwerowicza i Juliusza Osterwy.

Było to więc środowisko ludzi, którzy mieli za sobą doświadczenie najważniejszych przemian polskiego teatru dwudziestolecia międzywojennego.

Po wojnie znaleźli się poza krajem. Nie oznaczało to jednak zerwania z polską kulturą. Przeciwnie — właśnie na emigracji próbowali zachować jej ciągłość.


Teatr, który przekroczył granice

Historia ZASP-u za Granicą nie zaczyna się jednak dopiero w Londynie w 1942 roku. Jej korzenie tkwią w doświadczeniu wojennych teatrów żołnierskich. Był to fenomen niezwykły również ze względu na skalę działalności.

W latach 1941–1948 pięć najpopularniejszych polskich zespołów żołnierskich dało około 2634 przedstawień dla ponad miliona widzów na trzech kontynentach. Publiczność stanowili nie tylko Polacy. Przedstawienia oglądali również ludzie z różnych stron świata.

Te liczby warto dziś przypominać. Nie tylko dlatego, że pokazują rozmiar przedsięwzięcia. Pokazują także, jak daleko w czasie wojny mogła dotrzeć polska kultura. Artyści przemieszczali się wraz z oddziałami, występowali w warunkach wojennych, tworzyli przedstawienia tam, gdzie znaleźli się polscy żołnierze i cywile. Teatr dawał możliwość kontaktu z językiem i kulturą, ale był też sposobem na zachowanie wspólnoty.

Anna Mieszkowska zwracała uwagę na szczególny paradoks tego okresu: właśnie w czasie wojny polski teatr osiągnął skalę popularności, jakiej wcześniej ani później nie miał. Teatry żołnierskie stały się jednym z najbardziej spektakularnych przykładów tego, jak sztuka może przekraczać granice — geograficzne, polityczne i wojenne.

Z tego doświadczenia wyrosło późniejsze środowisko ZASP-u za Granicą.


Enklawa polskiego życia artystycznego

Emigracyjny teatr nie był wyłącznie próbą odtworzenia scen, które pozostawiono w kraju. Z czasem stworzył własny świat. W Londynie odbywały się przedstawienia, koncerty, spotkania i wydarzenia artystyczne. Powstawały studia dramatyczne, warsztaty i laboratoria. Artyści przekazywali wiedzę kolejnym pokoleniom, często korzystając z doświadczeń wyniesionych z przedwojennego PIST-u czy Reduty. Wystawiano repertuar klasyczny i współczesny.

Kultywowano polski język. Przekazywano tradycję teatralną. Tworzono przestrzeń, w której polskość nie była wyłącznie wspomnieniem, lecz codziennym doświadczeniem.

W tym sensie ZASP za Granicą był czymś więcej niż organizacją artystyczną. Stał się enklawą polskiego życia teatralnego na obcej ziemi. I właśnie ta autonomia wydaje się jednym z najbardziej fascynujących aspektów jego historii.

Nie znamy drugiego przykładu środowiska polskiej emigracji artystycznej, które stworzyłoby porównywalną, tak trwałą i rozbudowaną przestrzeń polskiego życia teatralnego poza krajem.

A jednak dziś większość związanych z nim nazwisk pozostaje niemal anonimowa.


Teatr jako szkoła polskiej kultury

Być może najważniejszym zadaniem emigracyjnego teatru było to, czego nie da się łatwo zmierzyć liczbą przedstawień. Był szkołą języka i kultury. Pierwsze pokolenie emigracji pamiętało Polskę z własnego doświadczenia. Dla kolejnych pokoleń sytuacja była inna.

Dzieci urodzone już na emigracji poznawały Polskę przede wszystkim poprzez rodzinne opowieści, język, książki, muzykę i teatr. Dlatego scena miała znaczenie szczególne. Polski język nie był tylko językiem domu. Rozbrzmiewał publicznie. Można było usłyszeć na scenie polskich poetów i dramatopisarzy, poznać klasyczny repertuar, zetknąć się ze współczesną twórczością.

Teatr pozwalał zachować nie tylko słowa, ale również sposób ich wypowiadania — brzmienie, rytm, melodię języka. Dla niektórych młodych ludzi wychowanych poza krajem była to jedna z nielicznych, a czasem wręcz jedyna szkoła polskiej kultury.

To właśnie dzięki takim miejscom kolejne pokolenia emigracji mogły nie tylko pamiętać o Polsce, ale również uczestniczyć w jej kulturze.


Nie tylko Londyn

Londyn jest najważniejszym punktem tej historii, ale nie może być jej jedynym bohaterem. Polskie życie artystyczne rozwijało się również w innych częściach świata — między innymi w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii i Argentynie.

Powstawały lokalne środowiska, zespoły i miejsca spotkań. Artyści przemieszczali się między ośrodkami, współpracowali ze sobą i uczestniczyli w życiu różnych skupisk polonijnych. Ta mapa jest znacznie większa, niż zwykle pokazują popularne opowieści o polskiej emigracji. Polska kultura funkcjonowała bowiem jako sieć wielu rozproszonych miejsc.

Londyn był jednym z najważniejszych centrów, ale obok niego istniały dziesiątki innych punktów, w których polski język, teatr i muzyka były obecne. Każdy z nich ma własną historię.


Od sceny do fal eteru

Emigracyjna działalność artystyczna nie ograniczała się do teatru. Część artystów związanych z ZASP-em za Granicą znalazła się w zespole Radia Wolna Europa. Dzięki radiu polska kultura i polskie słowo mogły docierać znacznie dalej niż scena teatralna. Wcześniej artysta musiał znaleźć się przed publicznością. Teraz wystarczył odbiornik radiowy. Fale eteru przekraczały granice, docierały do Polski i do Polaków rozsianych po świecie. Scena i radio stały się więc dwoma różnymi sposobami podtrzymywania polskiej obecności.


Artyści bez „strategii promocji”

Dziś naturalnie posługujemy się pojęciami takimi jak promocja kultury, strategia komunikacyjna, wizerunek państwa czy „soft power”.

Emigracyjni artyści nie używali takiego języka. Nie tworzyli strategii marketingowych. Nie zastanawiali się, jak „zbudować markę Polski”. Ich działalność wyrastała przede wszystkim z potrzeby zachowania ciągłości kultury, z wychowania, pamięci i poczucia odpowiedzialności za tradycję, którą przejęli od poprzedniego pokolenia.

To właśnie dlatego ich działalność jest dziś tak interesująca.

Polska była obecna za granicą nie dlatego, że ktoś przygotował kampanię promocyjną. Była obecna, ponieważ byli tam ludzie, którzy potrafili tę kulturę tworzyć, przekazywać i nią żyć.

Ich praca miała oczywiście wymiar środowiskowy i emigracyjny. Ale miała również szerszy skutek. Polski teatr, polska muzyka, polska literatura i polski język były dzięki nim obecne poza granicami kraju.

Artyści stawali się ambasadorami polskiej kultury, choć sami nie musieli tego określać w ten sposób.


Historia na marginesie pamięci

I tutaj pojawia się największy paradoks.

Środowisko, które przez dziesięciolecia tak konsekwentnie podtrzymywało polską kulturę poza krajem, samo zostało niemal całkowicie usunięte z powszechnej pamięci.

Wśród 342 członków ZASP-u za Granicą większość stanowią dziś nazwiska niemal nieznane.

Pamiętamy nielicznych.

Tymczasem za tymi kilkoma nazwiskami kryje się całe środowisko: aktorzy, reżyserzy, muzycy, scenografowie, pedagodzy, organizatorzy życia teatralnego, ich rodziny i uczniowie. Do tego dochodzą tysiące przedstawień, setki miejsc, dokumenty, fotografie, afisze, programy teatralne, korespondencja i prywatne archiwa. Wiele z tych materiałów pozostaje rozproszonych. Część znajduje się w zbiorach rodzinnych. Część w archiwach i bibliotekach. Część wciąż czeka na odnalezienie.

To nie jest wyłącznie problem historyków teatru. To pytanie o to, jak rozumiemy polskie dziedzictwo kulturowe.

Czy jego granice wyznaczały granice państwa?

Czy historią polskiej kultury jest wyłącznie to, co wydarzyło się w kraju?

A może również to, co przez dziesięciolecia powstawało w Londynie, Monachium, Nowym Jorku, Toronto, Melbourne, Buenos Aires i w dziesiątkach innych miejsc?


Zanim stworzymy nową opowieść o Polsce

Dzisiaj mamy znacznie więcej narzędzi, za pomocą których możemy opowiadać światu o Polsce.

Mamy internet, media społecznościowe, nowe technologie, instytucje kultury działające poza granicami kraju i rozbudowane możliwości komunikacji.

Warto jednak, zanim zaczniemy tworzyć kolejne opowieści o Polsce, przyjrzeć się tym, które już powstały.

Polscy artyści na emigracji nie mieli współczesnych narzędzi promocji.Mieli za to scenę, język, repertuar, pamięć i poczucie odpowiedzialności. I przez dziesięciolecia budowali dzięki nim polską obecność w świecie.

Historia ZASP-u za Granicą jest jednym z najbardziej wyrazistych przykładów tego zjawiska. To historia artystów, którzy znaleźli się poza Polską, ale nie przestali być częścią jej kultury. Historia ludzi, którzy przekazali tę kulturę kolejnym pokoleniom. Historia teatru, który stał się miejscem spotkania, pamięci i ciągłości.

A przede wszystkim — historia polskiej kultury, która okazała się większa niż granice państwa.

Do tej historii warto wracać.

Do ludzi, których nazwiska zbyt łatwo zniknęły z pamięci. Do scen, które przez lata były polskimi miejscami na obcej ziemi. Do przedstawień, które oglądały tysiące widzów. Do dokumentów, fotografii i wspomnień, które pozwalają tę historię odtworzyć.

Bo zanim odpowiemy na pytanie, jak chcemy przedstawiać światu Polskę, warto jeszcze raz zobaczyć, jak przez dziesięciolecia Polska była obecna w świecie.

I kto tę obecność tworzył.


Tekst otwiera cykl materiałów poświęconych polskiej emigracji artystycznej po 1939 roku i działalności Związku Artystów Scen Polskich za Granicą.

Ustawienia dostępności