11 maja 1945 roku w londyńskim „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza” ukazało się następujące ogłoszenie:

Kilka lat później, 15 maja 1949 roku, Zygmunt Nowakowski apelował w artykule Natręci, zamieszczonym w londyńskich „Wiadomościach”:

„Prywatnie błagam i upominam aktorów, aby pisali pamiętniki. Publicznie, na ostatnim walnym zjeździe (…) zaproponowałem, aby Związek Artystów Scen Polskich Za Granicą gromadził w swem archiwum wszystko, absolutnie wszystko, co stanowić będzie dla przyszłego historyka kultury materiał źródłowy. (…) Nawet najmniejszy drobiazg nie powinien być wymazany z pamięci, bo takiego teatru nie było jeszcze nigdy.”

Postulat kilkukrotnie był wysuwany także podczas obrad organizacji przez Józefa Bzowskiego. Stanisław Piekarski pisał w biografii artysty: „Sam czynił bardzo wiele, by ten dorobek w maksymalnym stopniu udokumentować i przekazać przyszłym pokoleniom. Swoje maleńkie mieszkanie w Londynie zamienił na prawdziwe archiwum teatralne (…), ale po jego śmierci zebrane przez niego materiały i dokumenty w szybkim czasie uległy rozproszeniu”. Nie były to odosobnione przypadki. Wielu artystów na obczyźnie odeszło w samotności i zapomnieniu, bez rodziny, nie przekazując nikomu swojej spuścizny, która częstokroć kończyła swój żywot na śmietniku. 

Trzynaście lat później, w 1962 roku, Zygmunt Nowakowski, z okazji 20-tej rocznicy ZASP, w artykule Złota Gałąź, ponownie apelował na łamach „Wiadomości”:

„Historia teatru jest ważnym rozdziałem historii kultury naszego uchodźstwa. Dzięki niezmordowanej robocie kol. Bzowskiego, możemy sobie odtworzyć marszrutę teatru, którego wielkim patronem był pan kapitan Aleksander Fredro. (…) starajmy się ze wszystkich sił, by historia naszego teatru nie urwała się nagle. Przecież wy, młodsi ode mnie, wrócicie, a wróciwszy będziecie musieli wylegitymować się przed kolegami w kraju. Rzecz w tym, byście mogli stanąć z podniesioną głową i powiedzieć: «Robiliśmy, co się dało!» Albo nawet «Robiliśmy więcej, niż się dało!»”

Trzy dekady później, 20 marca 1983 roku, Irena Delmar-Czarnecka, ostatnia Prezes zarządu organizacji (obecnie Honorowa), i ostatni, żyjący uczestnik najciekawszego okresu ZASP za Granicą, pisała w liście do Leopolda Pobóg-Kielanowskiego:

„(…) Nie ma systematycznie prowadzonej Kroniki ZASPu. (…) i teraz bardzo będzie trudno to naprawić. Od dwóch lat prowadzimy prawidłowe Protokoły i jak się je zachowa to będą one w przyszłości cennymi dokumentami do historii ZASP-u. (…) Członkowie dawnych władz ZASP-u byli na pewno wysokiej klasy aktorami, ale ich zdolności administracyjne i «managerskie» nie były zbyt duże. Może usprawiedliwia ich to, że w dawniejszych czasach warunki pracy były cięższe i nie przywiązywano zbyt dużego znaczenia do prowadzenia tego co się po angielsku mówi «records». (…)”

Mijały kolejne dekady, a wspominane obawy i apele nabrały nowego znaczenia. Odchodzili kolejni członkowie ZASP za Granicą, którzy nie utrwalili swoich wspomnień. Ostatnie wydarzenie pod tym szyldem odbyło się w 2015 roku. Organizacja przestała istnieć, choć oficjalnie nigdy nie została rozwiązana. 

Decyzja o przekazaniu ocalonych przez Irenę Delmar-Czarnecką świadectw patriotycznej misji londyńskiego środowiska Drugiej Wielkiej Emigracji, była niezwykłym aktem odwagi oraz świadomości dziedzictwa, za które czuła się odpowiedzialna. Pielęgnując pamięć o tych, których już nie ma, spełniła ostatnią wolę kolegów i koleżanek pochowanych na obcej ziemi, aby jeszcze kiedyś mogli powrócić na łono ojczyzny.

I choć ocalały bezcenne dokumenty oficjalne to należy ubolewać, że wśród nich zachowały się jedynie szczątki prywatnych wspomnień, notatek, zapisków.

Fundacja Sztafeta Pamięci im. Anny Mieszkowskiej to pierwsza organizacja w Polsce poświęcona wyłącznie dokumentowaniu, ochronie i popularyzacji dorobku polskich artystów emigracyjnych po 1939 roku. Lista tropów, którymi podążamy, wciąż się powiększa. Trafiamy na poszlaki ukryte między wydarzeniami odnotowanymi w literaturze, sytuacjami uchwyconymi na fotografiach, w nazwiskach, o których krążą legendy, ale ślady potrafią się urwać nagle i zniknąć. Jak chociażby listy, na które nie ma odpowiedzi.

Chcemy uwolnić wiedzę, którą skrywają archiwa, aby stały się żywą częścią naszej tożsamości, apelować do rodzin i spadkobierców, tworzyć rzetelną bibliografię, omawiać recepcję, prowadzić działalność wydawniczą, organizować wystawy, spotkania, konferencje, wydarzenia kulturalne, aby wciąż docierać do nowych odbiorców i rozszerzać krąg zainteresowanych. 

Będziemy walczyć o zaufanie rodaków na całym świecie, aby zdobyć pozycję organizacji wiarygodnej, zaangażowanej, która będzie silnym i rozpoznawalnym partnerem dla instytucji w kraju, jak i ośrodków polonijnych. Chcemy budować porozumienie, którego celem będzie ogólnodostępne repozytorium dokumentujące życie i twórczość polskich artystów na emigracji.

Historia, która nie może zniknąć

Fundacja powstała jako kontynuacja pracy Anny Mieszkowskiej – badaczki, autorki i popularyzatorki historii polskich środowisk artystycznych na emigracji.

Ustawienia dostępności